zostały za to ciepłe letnie wspomnienia, dużo spokojnych i cudownych dni z bliskimi. Najważniejsze, że Pola zobaczyła kurę, kaczkę i konika o co nieustannie zabiegał jej niezmordowany tata. Widzieliśmy piękne mazurskie wsie, jeziora, zająca, który co rusz kręcił się koło domu. Graliśmy w "kometkę" no i znaleźliśmy stół do ping ponga :))))))))))))))))))))0 Zresztą co tam stół, znaleźliśmy samego fotoreportera-pingpongistę :):):) a wszystko to za sprawą Cioci Hani i Cioci-Cioci Hani i Mamie Hani, która dzielnie poprowadziła chłopaków na grzyby. Trochę zdjęć już udało mi się wstawić, reszta w tym tygodniu - to wiadomość dla kolejnej "ciotki" :):):)Piękne, piękne te nasze Mazury ....
PS. Kuba ślicznie dziękujemy za portret rodzinny :):)

2 komentarze:
Mam nadzieje ze te kury i kaczki co Pola wdziala to nie takie jak ten osiolek na zdjeciu...
:):):)
no co Ty ???????????? Nawet bym nie wspominała:):)
Prześlij komentarz